2011-08-03 20:59:38 >>

Królikarnia - Maciej Guzek



O książce słyszałem od dobrych paru lat od pewnego przyjaznego Tentakla, że fajne, że wciągające i ogólnie si.
No to jak miałem okazję nabyć na empiczej przecenie za dyszkę to skorzystałem.  Na tejże samej nabyłem za 5 zeta pierwszy tom pottera co było równie, jeśli nie bardziej, przyjemne jako, że zbieram się do skompletowania wsiech Potterów.
Po przeczytaniu mogęz czystym sumieniem powiedzieć, że opinię podzielam, acz nieco zawiedziony i tak byłem.
Książka się genialnie zaczyna. Bardzo zwyczajnie, ot główny bohater z lekka zaczyna się przechylać na tą mniej ciekawą stronę zdrowia psychicznego. Pracujący chłopak jest, człowiek sukcesu to i przemęczony i wystarczy jedna zarwana noc i się weźmie i gibnie permanentnie.
Niezaspojlerzę przesadnie jeśli napiszę, że w istocie się w pewnym momencie gibie. Tu niestety następuje pierwsze moje "ale" w kwestii tej książki. Nikt mnie nie uprzedził, że to zbiór opowiadań.
Ja oczekiwałem ciągłości fabularnej, a tu The End i przechodzimy zupełnie gdzie indziej do głowy kogoś zupełnie innego i owszem jest to urocze&wzruszające, ale hola co z tym pierwszym gościem?
Ledwie zdążyłem się przyzwyczaić do nowego głównego bohatera,a tu w wielkim stylu wraca człowiek, który się gibnął owszem sygnowany li i tylko wyłącznie swoimi sztandarowymi rekwizytami, a nie jakimś pospolitym imieniem, ale jest ci to on.
Rekwizyty są in plus dla autora, bohaterowie przeważnie na plus takoż, umiejętne grzebanie w popkulturze również.
Mam tylko nadzieję, żę kontynuacji nie będzie, bo co siędało wyeksploatować to wyeksploatowane już było, a ostatnie opowiadanie w tym zbiorze jest moim zdaniem najsłabsze. Nie wiem, może dlatego dali je na końcu.
Dlaczego upieram się, że to zbiór? Jedyna ciągłość jaka tam jest to chronologia. Owszem przejawiają się bohaterowie co już byli, wspominają czasem co ich spotkało, ale jakiejś jednej wspólnej cechy tych ich przygód nie widzę. Owszem, bez kolesia, co się gibnął ciężko by było potem opisywać dalsze gadżety, ale reszta? Dlaczego akurat te zdarzenia z niewątpliwie bogatej służby (nie drużby, oj nie drużby) bohaterów są opisane a nie inne? Cholera może wie, ale ja na pewno nie.
Ostatecznie książka fajna jest. Do przeczytania jak najbardziej. W większości całkiej wciągająca chociaż do ostatniej strony mnie nie trzymała.

Tagi: recenzja, książka, fantasy, polskie
skomentuj (0)