2010-02-21 19:36:02 >>

Fik is BAAAAD



Tak! Ultimejtnie! A jeszcze bardzie ultimejtnie źli są ludzie, którzy odpowiadają za odśnieżanie/odkuwanie/dbanie o chodniki przy przystankach. W zeszłym tygodniu szczęśliwie zakończonej sesji i specjalnie na tą okoliczność wziętym urlopie gnałem sobie rączym kłusem do autobusu i co? I fik! Chodnik, a konkretnie śniegowo-lodowe wykroty na nim mnie zaatakowały, moja stopa powiedziała 'chrup' i tak już zostałem. Autobus naturalnie mi odjechał mimo, że plus dla kierowcy, że zaczekał i pewnie się zastanawiał czy się podniosę i dojdę czy raczej nie. Justicar mnie w końcu z ziemi pozbierał, chwilę później kulejąc i kuśtykając dodreptałem do przystanku SKM w justikarskiej asyście. Tak, wiem, powinienem był od razu jechać do domu/na pogotowie/do szpitala/gdziekolwiek. Ale miałem do załatwienia alergologa, u którego nie byłem półtora miesiąca (o pół za długo - podziękowania dla moich cudownych zatok) a z dwojga złego wolę kuleć niż się dusić. Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłem do ortopedy (pierwszy wolny termin w poniedziałek - wiem, powinienem się wykłócać, bo coś tak - ale ostatnie na co miałem ochotę i siły to się z KIMKOLWIEK wykłócać. Ja takie rzeczy robię jak jestem w pełni sił i w dobrym nastroju, a nie jak jestem wściekły i jedyne na co mam ochotę to jak najszybciej dotrzeć do domu i żeby mi nikt ani nic 4-ech liter nie zawracał pierdołami (czyli praktycznie czymkolwiek)). Następnego dnia pojawiłem się w robocie gdzie mi się oberwało, że mam natychmiast iść do lekarza. No jak wywlekłem się z pracy zaplanowałem pojechać na pogotowie. Tu można wstawić opis horroru jaki się rozegrał kiedy niesprytnie, zamiast zadzwonić po taksówkę, poprosiłem moją szacowną mamusię o podwiezienie. Nadal jeszcze bulgoczę na ten temat to nie będę się rozwodził, bo tylko mnie trafi bardziej. W skrócie wylądowałem u chirurga, który była bardzo, ale to bardzo lajtowym i zblazowanym człowiekiem. Koniec końców nie mam pojęcia co tak naprawdę mi dolega. To, że spuchnięte, krwiak, siniaki i tak dalej to akurat SAM widzę. Nie potrzebuję do tego chirurga. Jakbym nie widział to prędzej by mi był potrzebny okulista, a nie chirurg. No ale orzeczenie lekarskie było leżeć, ale rzeczony lekarz nie uznał za stosowne zwolnienia mi wystawić "Pojdzie do rodzinnego, to rodzinny wystawi" W efekcie wziąłem urlop do końca tygodnia i sobie leżałem. Sobie leżałem to opis bardzo optymistyczny, bo szlag-mnie-trafiał. Kropka. I wykrzyknik... i co tam tylko. Alas, prowadzę dokumentację (fotograficzną) jak wygląda moja wspaniała opuchlizna (już jej prawie nie ma) i ogólna kolorystyka traumatyzując wszystkich, których się tylko da, a najbardziej moją mamusię (należało jej się) tym jak to wygląda i że mi ścięgna pod skórą widać (bwahahaha). Plus wykorzystuję Ravnosa do robienia mi kolacji,herbaty,obiadu i przynoszenia wszystkiego pod nos, i tylko sobie z cicha bulgoczę, że wolałbym sobie sam przynieść, ale brakuje mi 3 ręki. Plus wypuściłem się dzisiaj do kościoła i w drodze powrotnej odstawiłem monolog wewnętrzny jak to ja teraz wolno chodzę i jak mnie to wkurza jak mnie wszyscy wyprzedzają. Jak nie urok to .... inne rzeczy. Jak widać.

Tagi: zima, zuo, fik, chodniki, głupi chirurg
skomentuj (4)